Zmień coś – ale po co?

25 sierpnia, 2020 8:09 am Published by Leave your thoughts

Jak często chcemy zmieniać innych – naszych partnerów życiowych lub zawodowych, przyjaciół lub współpracowników. Wydaje nam się, że znamy receptę na jego lepsze życie, lepsze zachowanie, lepsze decyzje i Bóg wie, co jeszcze. Co więcej, w komunikacji zazwyczaj jesteśmy przekonani, że to my się świetnie komunikujemy, a druga strona nie ma racji. Szukamy koalicjantów, którzy potwierdzą naszą wersję zdarzeń i dodatkowo upewniamy się, że to my właściwie pomyśleliśmy w danej sytuacji nie dążąc do poznania intencji drugiej strony.

Jak to jest z tymi zmianami – dlaczego tak bardzo chcemy zmieniać innych, zamiast poznawać ich perspektywę i zmieniać coś w naszej komunikacji?

Po pierwsze, kiedy masz utarte przekonania na jakiś temat, przestajesz rozróżniać, że to jest tylko myśl (wyobrażenie o rzeczywistości), a nie rzeczywistość. Oceniasz zachowania i wypowiedzi drugiej strony nakładając swoją mapę świata i przekonań na to, co mówi. Przestajesz słuchać jego perspektywy, bo Twoja wydaje się ta jedyna słuszna. Dlaczego tak trudno zapytać w takim momencie o perspektywę drugiej strony?

Samospełniające się proroctwo działa jak filtr, który kieruje każdą naszą myślą i słowem. Przykładowo odnosimy dane zachowanie osoby do naszych uprzednich doświadczeń i na tej podstawie oczekujemy jakiegoś rezultatu. Reagujemy zgodnie z naszą ideą i możemy nie dostrzegać faktów, które przeczą naszej wizji. W zamian podążamy za „argumentami”, które ją potwierdzają. Dlatego nie przyjdzie nam nawet do głowy, że możemy się mylić, w końcu tysiące doświadczeń potwierdzają schemat. A może tym razem jest inaczej?

Kolejna rzecz, która nas blokuje to wiara, że to czego pragniemy nauczyć drugą stroną lub uświadomić jej coś, wydaje się w naszej ocenie dobrem, którym chcemy się podzielić (pomijam czystą złośliwość lub chęć wygrania w sporze). Nie pytamy, czy ta osoba potrzebuje naszych rad. Po prostu rozdajemy je na prawo i lewo i dziwimy się, że ktoś może nie chcieć ich przyjąć. Co więcej, zaczynamy się irytować zastanawiając, czego druga strona nie rozumie, skoro to jest takie dobre – dla nas. No właśnie.

Czy jak przekazujesz feedback drugiej stronie, pytasz, czy ona go potrzebuje? Czy kiedy pouczasz kogoś – pytasz, czy ma zamiar coś zmienić w swoim zachowaniu? Oczywiście nie mówię o feedbacku przekazywanym przez szefa, bo powinien być on codziennością, by obie strony wiedziały na czym stoją w każdej sytuacji. Raczej pytam o nasze różne życiowe sytuacje. Kiedy przykładowo chcemy wytłumaczyć mężowi, dlaczego powinien inaczej podchodzić do danej sprawy lub w inny sposób dbać o siebie, czy rzeczywiście robimy to w momencie, gdy on zastanawia się nad zmianą, czy raczej, gdy irytuje nas, że po raz kolejny zamiast wody wypił coca-colę (podstaw dowolny inny napój).

Jeśli naprawdę chcemy komuś pomóc się zmieniać – zapytajmy o to, na czym mu tak naprawdę zależy. Zanim udzielimy informacji zwrotnej zapytajmy, czy osoba ta chce znać nasze zdanie. Być może jest ona nadal w fazie nazwanej przez Jamesa Prochaskę prekontemplacją, tzn. nie wie, że potrzebuje zmiany i nawet o niej nie myśli. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby spytał: ale po co?

Jak zatem zacząć wdrażać zmiany w naszej komunikacji, by pomagały nam w budowaniu bardziej świadomych relacji, a nasza komunikacja była skuteczniejsza?

  1. Sprawdzaj jakie masz nastawienie wobec drugiej strony – czy chcesz jej pomóc, czy chcesz mieć rację.
  2. Sprawdź, ile w Twoim języku jest nawykowego rozumienia pojęć, które nie zawsze zgodne są ze światem znaczeń Twojego rozmówcy – bądź ciekawy jego świata.
  3. Zanim zechcesz pouczać innych – zadaj sobie pytanie, czy ta osoba tego potrzebuje.
  4. Nie reaguj złością – zanim zrozumiesz, jaka była intencja drugiej strony.
  5. Gdy Twoje otoczenie będzie się dziwić, że zmieniasz styl komunikacji – mów wprost, że chcesz coś zmienić i chciałbyś lepiej się z nimi komunikować.
  6. Dopytuj, doprecyzowuj zanim wydasz osąd – zareaguj dopiero, gdy znasz intencję drugiej strony.

A Tobie – co wydaje się najtrudniejsze, gdy myślisz o zmianach w swojej komunikacji?

Podziel się w komentarzu swoimi blokadami.

Tags:

Categorised in: Bez kategorii, Emocje, Osobiste, Relacje

This post was written by Małgorzata Torój

Ile waży Twoje słowo?

18 sierpnia, 2020 9:00 am Published by Leave your thoughts

Ostatnio prowadzimy live’y i webinary o komunikacji. Uczestnicy wśród trudności wymieniają między innymi: brak otwartego mówienia o swoich potrzebach, nieumiejętność słuchania, brak mówienia o tym, co się myśli, brak asertywności, jako te przeszkody, z którymi mierzą się w codzienności. I tak przyszła mi pewna do głowy refleksja dotycząca skutecznej komunikacji niezależnie od jej kontekstu.

Gdybyśmy za każdym razem zastanawiali się – co nasze słowo może zrobić drugiemu człowiekowi, być może używalibyśmy ich dużo uważniej.  Tak wiele słów wypowiadamy w codziennym życiu, nieraz są to słowa, które budują, a innym razem ranią. A wiele razy w biegu życia, nawet nie zastanawiamy się nad tym, co mówimy, bo chcemy szybko załatwić jakąś sprawę, odfajkować rozmowę z partnerem, by wiedział, że się nim interesujemy, skorygować zachowania dzieci, bo przecież chcemy wychować je na ludzi.

Zatrzymaj się proszę na chwilę i zastanów nad ostatnią rozmową z pracownikiem, szefem, partnerem, dzieckiem. Ile podczas tej rozmowy padło słów istotnych, ile było wypowiedzianych z uważnością, ile padło w głębokim kontakcie z drugą stroną? Być może dojdziemy do wniosku, że nawet nie patrzyliśmy w oczy osobie, z którą rozmawialiśmy. Ile było życzliwości w tym kontakcie i chęci wzrostu drugiej strony, a ile udowodnienia swoich racji i chęci nakłonienia drugiej strony do zrobienia czegoś, czego my chcemy.

Czy zanim zaczynasz rozmowę z drugą osobą zastanawiasz się, po co w ogóle chcesz zająć jej czas? Co ma wnieść ta rozmowa w Wasze wzajemne życie? Czego w tym momencie potrzebuje ta osoba i jaka forma kontaktu będzie dla niej w tym momencie najbardziej odpowiednia, by była w stanie przyjąć treść, którą chcemy jej przekazać?

A teraz przypomnij sobie ostatnią trudną rozmowę z kimś bliskim lub nawet obcym. Co najbardziej zraniło Cię w tej rozmowie? Czego potrzebowałaś/łeś, by lepiej się czuć w trakcie dialogu? Jakie myśli wtedy pojawiły się w Tobie? Czy oceniałaś, czy chciałaś/łeś zrozumieć intencję drugiej strony? Ile włożyłeś wysiłku, by wyjść poza własną perspektywę i usłyszeć potrzebę drugiej strony? Na ile od razu przeszedłeś/szłaś do kontrataku?

Jedną z najistotniejszych kompetencji komunikacyjnych jest wola do komunikowania się w sposób konstruktywny i umiejętność wyrażania własnych myśli zgodnie ze standardami skutecznej komunikacji. Często się łapię na tym, że wielokrotnie jestem tak skupiona na przedstawieniu swojej myśli, argumentów, wyjaśnianiu, dlaczego coś jest ważne. Nieraz, dopiero w trakcie rozmowy uświadamiam sobie, że mój partner interakcji jest w zupełnie innym miejscu, odbiera to, co mówię zupełnie inaczej i nie zawsze zgodnie z moją intencją. Zaczynamy wchodzić w spór, bo każde z nas zupełnie inaczej rozumie daną sytuację. Zapraszam więc dziś Ciebie do zatrzymywania się, zanim zaczniesz rozmowę z drugą stroną. Zadaj sobie kilka pytań:

  • Co jest celem tej rozmowy?
  • Z kim będę rozmawiać (czego w danym momencie ta osoba potrzebuje)?
  • Jaki ma być efekt tej rozmowy?
  • O co powinienem zadbać, by ta rozmowa przebiegła w konstruktywny sposób i służyła nam obojgu?

I najważniejsze, zanim wejdziesz w dialog, zatrzymaj się. Weź głęboki wdech, osadź się, poczuj swoje ciało, spójrz gdzieś w dal i dopiero na osobę, z którą będziesz rozmawiać, tak by wcześniejsze sprawy nie zdominowały Twojej uważności. Dzięki temu zanim zaczniesz rozmowę będziesz mógł/a być bardziej czułym na wagę swoich słów i być może w większym stopniu i większą świadomością dobierzesz je z troską o siebie i drugą osobę.

Jak u Ciebie wygląda komunikacja? Zostaw komentarz pod tym wpisem 😉

Tags: ,

Categorised in: Bez kategorii, Osobiste, Przywództwo, Relacje

This post was written by Małgorzata Torój