Wyobraź sobie ciepły, letni wieczór. Właśnie spakowałeś się na wyjazd i już planujesz szalone wakacje z całą rodziną. Nawet pies bez problemu wskoczył do samochodu. Już wydawałoby się, że nic złego stać się nie może… Najwyżej jakieś sprawdzenie czy wszystkie drobne sprawy zostały podomykane przed urlopem i … nagle trzask! – nie zauważyłeś słupka, przy którym stało Twoje auto. No i oczywiście wpadasz we wściekłość, bo gdyby Twoja partnerka Ci nie gderała i nie pytała o to, czy zamknąłeś drzwi…, gdyby nie ostatni czas intensywnej pracy…, gdyby nikt już od Ciebie nic nie chciał – zdecydowanie nie doszłoby do tego zdarzenia. A tymczasem szlag trafił wymarzone wakacje!

Jako że jesteś świetnym kierowcą i, umówmy się, nigdy nie miałeś problemów ze słupkami, jesteś święcie przekonany, że to wyłącznie wina otoczenia. Z tego powodu złościsz się na partnerkę i najchętniej tego dnia nie chciałbyś już z nikim rozmawiać, a nawet nikogo widzieć…  

Bardzo często, gdy przebieg zdarzeń nas zaskakuje czujemy dużo złości, gdyż frustrujemy się brakiem możliwości zrealizowania wyznaczonych celów. Co więcej, jeśli jedno małe zdarzenie przekreśla nasze plany (od kilku tygodni misternie opracowywane), to chyba każdy z nas wpadłby w złość. Tylko często zamiast uświadamiać sobie, jakie jest prawdziwe źródło złości dużo łatwiej jest nam „wyładować” ją na naszym otoczeniu niż być w kontakcie z naszymi emocjami i uświadomić sobie, co tak naprawdę jest przyczyną złości. Być może w opisanej sytuacji łatwiej było naszemu bohaterowi przenieść swoją złość na realny obiekt niż mieć poczucie winy z powodu głupiego błędu lub zawodu rodziny.

Ile razy zdarzyło Ci się przeżywać silne emocje, w których dominujący wydawał się gniew? Czy zatrzymałeś się na chwilę by sprawdzić, co jest pod spodem tej złości?

Zazwyczaj, gdybyśmy się zatrzymali na chwilę i posłuchali tej emocji okazałoby się, że koloryt naszych uczuć jest dużo bardziej rozbudowany. Jeśli nie chcemy reagować automatycznie, odreagować na bliskich naszej złości, warto zadać sobie kilka pytań:

  • Co jest właściwym triggerem naszej emocji?
  • Co konkretnie spowodowało wybuch?
  • Dlaczego tak się stało?
  • Co bezpośrednio poprzedziło Twoją reakcję?
  • Jaki jest poziom Twojego napięcia?
  • Jak bardzo jesteś zmęczony?
  • Jak bardzo jesteś niewyspany?

Tego typu pytań można mnożyć wiele – ich wspólną płaszczyzną jest sprawdzenie – co jest bezpośrednim zapalnikiem złości oraz to jak nasza kondycja może obniżać poziom reaktywności na bodziec pochodzący z otoczenia.

Dużo łatwiej jest też obciążać innych odpowiedzialnością za nasze emocje niż przyjąć, że sami jesteśmy odpowiedzialni za własne reakcje. Oczywiście nie zawsze regulowanie naszej złości jest sprawą prostą i wymaga głębszej pracy pod okiem psychologa lub psychoterapeuty, jednak ważne, byś zdawał sobie sprawę, że to Twoja emocja, Twój stan i tylko Ty posiadasz klucz do drzwi, za którymi skrywa się prawda na ten temat.

I oczywiście wielokrotnie jest ona o wiele bardziej złożona niż nam się wydaje na pierwszy rzut oka. Złość często przykrywa inną emocję, która jest trudna do akceptacji. Dlatego zachęcam Cię, przyjrzyj się dziś sobie pod tym kątem – namierz swoje triggery i kieruj bardziej świadomie swoim zachowaniem nawet pod wpływem tej gorącej emocji.

A jeśli chcesz ją poznać jeszcze głębiej to zapraszam Cię do zakupy ebooka pt. „Emocje – wróg czy przyjaciel?” i przepracowanie tematów związanych z różnymi emocjami – szczególnie tymi trudnymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

For security, use of Google's reCAPTCHA service is required which is subject to the Google Privacy Policy and Terms of Use.

I agree to these terms.